Najnowsze Wpisy

dane o procesie Komentarze (2)
15. lutego 2009 12:03:00
linkologia.pl spis.pl
16 grudnia 2008

No i otrzymałem prezent na Święta Bożego Narodzenia z Łodzi. Sąd Apelacyjny utrzymał orzeczenie Sądu Okręgowego i tym samym zostałem skazany za plagiat. Nie wiem czy jest co komentować. Ale po wnikliwej analizie stwierdzam:

Sąd nie zapoznał się najwyraźniej z ani z opinią biegłych, którzy jednoznacznie stwierdzili, że może jedynie chodzić o zapożyczenie - choć tak naprawdę raz jeszcze podkreślam, że ani nie podpisałem tego własnym nazwiskiem ani nie wziąłem za to pieniędzy. Po drugie śmiem twierdzić, że prócz tego, że Pan Bogdanowicz jest 3 krotnym zabójcą to w dodatku jest złodziejem. Świadczą o tym jednoznaczne dowody autorytetów nie tylko z krakowskiej sceny … Po trzecie Jacek Łągwa również skazany przez Sąd pisał tylko muzykę więc samo jego uczestnictwo w tym procesie uważam za absurdalne !!!

http://www.tutej.pl/cms.php?i=4646 http://taldior.republika.pl/texty/afo2.html

http://www.coci.pl/strona.php?page_id=3&all=cytaty

 

Szanowny Panie,

 

Jestem poetą, z którego p. Piotr Bogdanowicz (więzień) “zerżnął” wiersze.

Dwa lata temu ukazal się na ten temat artykuł w “Dzienniku Polskim”, prawdopodobnie posłuzyl on nawet jako argument w procesie obrońcy p. Michala Wiśniewskiego.

Ja nie zamierzałem wytaczać procesu wieźniowi, uwazając, że życie i tak mocno go pokarało.

Dziś jednak zastanawiam się jak zareagować. Przeczytałem bowiem w internecie, że p. Michal przegrał proces z Bogdanowiczem i zajrzałem na stronę Bogdanowicza, gdzie zobaczałem nieusunięte moje wiersze: “Wiecznośc” i “List do Matki Boskiej” (ten pierwszy całkowicie przepisany i podpisany nazwiskiem Bogdanowicza, w tym drugim zmienil tylko pare słów).

Obydwa wiersze powstałe w latach 70. były drukowane kilkakrotnie w moich książkach poetyckich (w sumie wydalem ich ok. 30).

 Tymaczasem on nie przejmując się tym dysponowal nimi jak swoimi, wysylając je na konkursy poetyckie i wygrywając nimi, drukując je w swojej witrynie, a anwet w jakimś almanachu. Obydwa wiersze mojego autorstwa byly recytowane np. przez Annę Dymną i Jerzego Trelę na wielu spotkaniach autorskich, a nawet w 45-minutowym filmie telewizyjnym nagranym przez TV Lodź i wyemitowanym dwukrotnie w II pr,. TV i w TV POlonia.

 Jestem oburzony, że mimo iż parę lat temu ukazal się w.w. reportaż o plagiacie - nie był laskaw usunąć wierszy  ze swojej witryny i dalej podpisuje je jako wlasne, a rownocześnie, mimo że jest autorem plagiatów, sam oskarża innych o plagiat.

 

Jeśli Pana jako menadżera p. Michala interesuje kontakt ze mną - jestem do dyspozycji:

 

Jozef Baran, Kraków, mój numer telefonu

 ——————

Postanowiłem więc, że złożę wniosek do Sądu Najwyższego o kasację wyroku ale i tak po konsultacjach z żoną stwierdziłem, że niesłuszne poddanie się karze będzie równozanczne z przyznaniem się do winy. Zignoruję więc wyrok pod groźbą dalszych kar z więzieniem włącznie. Zawsze byłem zdania, że prawda jest tylko jedna. Punkt widzenia może wprawdzie zależeć od punktu siedzenia ale w tym przypadku prawda jest tylko jedna !

 Jeżeli miałbym przeprosić zabójcę i złodzieja pomimo tego, że chciałem mu pomóc to wolę zgnić w więzieniu przez jakiś czas. Niewysoki Sądzie - NIE !!! Ja rozumiem, że Sądy są niezawisłe ale jesteście tylko ludźmi a tym razem daliście d…. w 100% ! I nie jest to obraza Waszego majestatu a jedynie ocena Waszej pracy … Nie chciało się najwyraźniej …

 Czekam na aresztowanie … choć Universal Music Polska już zapłacił bandycie ja nie zapłacę ani grosza a o jakichkolwiek przeprosinach nie może być mowy …

 Już wolę pójść do pierdla ! Dla zasady skurwysynu ! Ale tak naprawdę to aby moja rodzina wiedziała, że jestem niewinny …

 Wysoki Sądzie, przytoczę fraszkę Sztaudyngera “Daremny Trud”:

Po co krowie mówić “na zdrowie”? I tak nie odpowie.

Kontrowersyjny aczkolwiek tłumaczący wiele - choć nie do końca precyzyjny artykuł:

<SCRIPT type=text/javascript> putBan(56);</SCRIPT>

 

 

 

 

Jeanny - koniec historii

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski

 

Zobacz powiększenie

 

Michał Wiśniewski, Łódź, 2001 r.

 

Fot. Małgorzata Kujawka

Michał Wiśniewski po wyroku: - Proszę napisać, że ja go nigdy nie przeproszę! Ten człowiek zabił trzy osoby!

<SCRIPT language=JavaScript src="/info/text.js" type=text/javascript></SCRIPT>

 

 

Zobacz powiekszenie

Fot. Forum/Krzysztof Jarczewski

Michał Wiśniewski śpiewa “Jeanny - the end of story”. Koncert Ich Troje w łódzkiej Hali Sportowej, 2001 r.

Zobacz powiekszenie

Fot. Radosław Jóźwiak / AG

Piotr Bogdanowicz w czasie przepustki, Łódź, 7 września 2007 r.

<SCRIPT language=JavaScript> var rTeraz = new Date(1229382502348); function klodka (ddo) { if (rTeraz.getTime()>=ddo.getTime()) document.write(\'<\'+\'img src="/i/szukaj/k2b.gif" width=20 height=18 border=0 align="absmiddle"\'+\'>‘); }</SCRIPT>

 

ZOBACZ TAKŻE

 

POSŁUCHAJ

 

Michał i Ania Wiśniewscy (15:30)

gosia123456789 : :

Bez tytułu Komentarze (1)
15. lutego 2009 12:00:00
linkologia.pl spis.pl

Historia

Poznaliśmy się z Jackiem w grudniu 1994 roku, gdy szukałem kogoś, kto mógłby wykonać aranżacje muzyczne na potrzeby jednorazowego widowiska przygotowywanego na Sylwestra 1995/1996, którego chciałem spędzić z przyjaciółmi w miłej, ciekawej atmosferze w jednym z łódzkich teatrów.
Oprawę taneczną przygotowywała Urszula Dziekciarek wraz z zespołem 7 coma 7 z Łodzi. Ja zrobiłem przekład kilku utworów z repertuaru Andrew Lloyd Webbera na język polski i pomimo tego, że z branżą muzyczną nie miałem na co dzień do czynienia, to osobistym marzeniem było przygotowanie takiego przedstawienia oraz wykonanie pamiątkowych nagrań (zresztą brak praw autorskich od samego początku nie pozwalał na komercjalizację przedsięwzięcia). Od 1991 roku budowałem sobie egzystencję, której wynikiem było powstanie jednej z największych w Polsce firm produkujących i dystrybuujących karty plastykowe.
I tak po kilku latach przekazałem wszystko prowadzącemu od samego początku firmę - wspólnikowi Markowi Galewskiemu - i postanowiłem przeznaczyć więcej czasu na hobby i zamiłowania.

Aby odnaleźć osobę, która wykona aranżacje udałem się do studia nagrań w Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi, w którym to akurat zespół Varius Manx realizował swój materiał. Z początku aranżacje zdecydował się wykonać Paweł Marciniak. Zadzwonił jednak po kilku dniach do mnie przepraszając i tłumacząc, że nie jest w stanie czasowo pogodzić pracy na płytą oraz mojego zlecenia, zapewniając, że równie dobrze wykona ją niejaki Jacek Łągwa (jego kolega, który współpracował z zespołem Varius Manx przy pierwszej i drugiej płycie). I tak Jacek zadzwonił do mnie na początku grudnia 94 i doszło do pierwszego spotkania.

Inaczej wyobrażałem sobie muzyka tak zachwalanego przez znanego Pawła Marciniaka. Ale patrzyłem na to okiem laika. Jacek miał w swoim dorobku już kilka tysięcy minut skomponowanej przez siebie muzyki, a przedstawione przez niego referencje były imponujące. Tak oceniałem to wtedy, dziś się z tego śmieję, bo jakim w ogóle prawem ja miałbym oceniać jego pracę i decydować, czy jest on w stanie...
Spojrzał na mnie jak na wariata, który chce wyrzucić pieniądze za okno i gdyby nie to, że zapałał do mnie odrobiną sympatii i gdyby nie to, że jest bardzo uczciwym i bezpośrednim człowiekiem to cały ten mój pomysł nawet gdyby został zrealizowany, pozostał by bez większego echa, a ja straciłbym tylko swoje oszczędności. On jednak próbował odwieść mnie od tego pomysłu oferując stałą współpracę w innym temacie - zbudujmy studio nagrań. Mówił: Ty nie wyrzucisz pieniędzy - lecz zainwestujesz, ja będę miał miejsce pracy. Przekonał mnie dopiero pokazując prawdziwą sztukę i swoją miłość do muzyki.

Francois Villon

Przygotowywał właśnie muzykę do przedstawienia do poezji Francois Villon do spektaklu Józefa Zbiróga, który w tym czasie współpracował z Teatrem Adekwatnym w Warszawie. Poznałem człowieka, który z przedstawienia muzycznego zrobił musical - to zrobiło na mnie wrażenie.
On pracował dla idei, ja też zawsze dążyłem tylko do ustalonego wcześniej celu - on, zdezorganizowany artysta - ja facet po przejściach, któremu w końcu coś się udało - pasowaliśmy do siebie.
Przekazałem Jackowi materiał i wyjechałem na urlop.

Karaoke

W dalekim Singapurze zupełnie przypadkowo poznałem Karaoke i tak miast zwiedzać Singapur i Tajlandię wszystkie bez zgoła wieczory przesiedziałem w klubach Karaoke. Zakochałem się w panującej tam atmosferze, w dreszczyku poprzedzającym każdy występ i choć moje pierwsze kroki w śpiewaniu nie zasługiwały na żaden aplauz to za "przeokropne" wykonanie "The Great Pretender" Freddiego Mercurego otrzymałem oklaski pocieszenia. Postanowiłem, że musi się to znaleźć w Polsce.
I tak po powrocie do Polski pojechaliśmy z Jackiem do Niemiec na zakupy związane z naszym zaplanowanym przedsięwzięciem - studiem nagrań.
Zwiedzając jednak sklepy natrafiliśmy przypadkiem na sprzęt Karaoke. Koszty tej zabawki były "horrendalnie" wysokie. Ale Jackowi również spodobało się połączenie zabawy z możliwością zarobku, po drugie takiego czegoś w Polsce jeszcze nie było. I tak miast realizować wcześniejsze założenia - my przywieźliśmy ze sobą wyposażenie do Karaoke wraz z ponad 200 utworami do śpiewania. Jak wróciliśmy to wszyscy patrzyli na nas jak na nienormalnych.
No i złożyliśmy wszystkie swoje wspólne oszczędności i stworzyliśmy pierwszy profesjonalny klub Karaoke w Polsce. Zawstydzony naród, który gościł w klubie nie wyrażał wielkiej ochoty na śpiewanie i choć w pięciu telewizorach non-stop przewijali się amatorzy śpiewania z płyty demonstracyjnej, to nikt się nie odważył podejść do mikrofonu. Pomyśleliśmy, że być może obaw przed językiem angielskim zniechęca wszystkich do pierwszego wystąpienia. Zamiast przygotowywać aranżacje do spektaklu, Jacek zajął się przygotowywaniem polskich przebojów w Karaoke.
I to niezbyt pomogło i nie pozostało nic innego, jak prezentować Karaoke na żywo - innymi słowy - śpiewać samemu. Przez kolejne tygodnie przybywało w klubie ludzi, lecz niestety tylko słuchających, a my dalej śpiewaliśmy w weekendy po 8 godzin prawie sami. Dopiero przeniesienie klubu do centrum miasta zmieniło sytuację i rozśpiewaliśmy łódzką młodzież. W międzyczasie wygrzebując ostatnie oszczędności zakupiliśmy nowy sprzęt i z repertuarem ponad 1.500 piosenek podbiliśmy Łódź, a Karaoke stało się trafem w dziesiątkę.

Studio

Intensywne kontakty doprowadziły do wspólnego zamieszkania. Jacek właśnie skończył pracę nad musicalem co wiązało się z częstymi wyjazdami do Warszawy, a ja pozostawałem z jego żoną Dorotą pilnując interesu na miejscu. Po kilku tygodniach spędzonych poza Łodzią, Jacek wrócił z wiadomością, że Teatr nie może wydać ścieżki dświękowej. I kolejny raz zmobilizowaliśmy wspólne siły, pożyczyliśmy część sprzętu i w mieszkaniu dziadka Doroty urządziliśmy własne studio nagrań.

Magda

Aby dokonać nagrań oprócz niezbędnego sprzętu i pomieszczenia nieodzownym elementem był dobór osób, które zechcą wraz z nami zaśpiewać. Chodziło przede wszystkim o żeńskie partie wokalne. Artur Pastuszko z Teatru Adekwatnego (Metro) z Warszawy zgodził się na zaśpiewanie jednej z ról męskich, pozostawał więc nadal problem ciekawej, nieznanej wokalistki. Załamując ręce dostaliśmy jednak po jakimś czasie objawienia: przecież posiadaliśmy najlepszą w Łodzi kopalnię talentów! Klub Karaoke!
Po kilkunastu spędzonych nocach w klubie niespodziewanie pojawiła się studentka socjologii, która od niechcenia zaśpiewała za namową koleżanek jedną z piosenek. Po wielu pertraktacjach zgodziła się na współpracę.
Choć warunki były dość prymitywne, to kolejny raz okazało się, że człowiek jest najważniejszy.

Ich Troje

I tak po nagranym materiale do przedstawienia postanowiliśmy nagrywać dalej...

tekst: Michał Wiśniewski

***

Trudne i owocne początki

W 1996 roku nawiązali współpracę z firmą fonograficzną Koch. W maju ukazał się pierwszy singiel promujący debiutancką płytę, powstały też dwa teledyski, do utworów "Prawo" i "Ci Wielcy". Tuż po premierze 9 lipca 1996 roku na Placu Dąbrowskiego w Łodzi odbył się pierwszy koncert, już on był niesamowitym widowiskiem. Zaangażowano grupę baletową. Premiera płyty "INTRO" odbyła się w urodziny Michała - 9 września 1996 roku - opinie były różne, i tak się ciągnie aż do dnia dzisiejszego... Jednak firma Koch nie zajęła się dość dobrze promocją płyty, Michał sam jeździł do sklepów oferując nagrania, ale postawił na coś innego, a mianowicie koncerty. To one dają bezpośredni kontakt z odbiorcą ich muzyki. Zaczęli koncertować dość regularnie i grali nawet dla garstki widzów.

Po czterech miesiącach od premiery płyty album rozszedł się w nakładzie 50 tys. egzemplarzy co dało mu status Złotej Płyty.

Współpraca z firmą Koch nie układała się po ich myśli i postanowiono, że jeżeli promocja drugiej płyty, którą właśnie przygotowywał zespół, nie będzie zadowalająca to kontrakt zostanie zerwany. Premierę płyty "ITI C.D." zaplanowano na wrzesień 1997. Firma wydała singiel z piosenką "Lustro", mimo to nie wywiązywała się z umowy i zespół zerwał z nią definitywnie współpracę...

Za oszczędności Michał kupił dom pod Łodzią gdzie założył własne studio nagrań i gdzie powstawał materiał na kolejną płytę. Praca nad nią trwała dwa miesiące i nadano jej tytuł "3". Wydanie płyty poprzedziło wydanie singla z utworem "A wszystko to... bo ciebie kocham" coverem znanego utworu niemieckiej grupy Die Toten Hosen. Płyta ukazała się w maju 1999 roku i pomimo bojkotu przez media odniosła sukces.

W marcu 2001 roku w trakcie nagrań na czwartą już płytę Magda postanowiła opuścić zespół i pod pseudonimem Magda Femme nagrywać solo. Zastąpiła ją Justyna Majkowska, śpiewająca do tej pory w zespole "Erato" Andrzeja Wawrzyniaka. Płytę promował singiel "Powiedz" i nakręcony do tej piosenki teledysk. Płyta "Ad.4" ukazała się 4 czerwca 2001 roku.

Piosenka "Powiedz" została zgłoszona do konkursu "Premier" na Festiwal w Opolu. Występ był fantastyczny. Zespół dostał nagrodę publiczności, która głosowała w systemie audiotele. Był to moment przełomu: kalendarz koncertowy zapełniał się w szalonym tempie, płyta sprzedawała się jak przysłowiowe "ciepłe bułeczki".

Kolejny sukces zespół odniósł podczas Festiwalu Krajów Nadbałtyckich w szwedzkim Karlshamn, gdzie wyśpiewali Grand Prix oraz nagrodę publiczności.

Teraz postanowili skupić się na wizualnej oprawie koncertów, postanowił to w szczególności Michał, gdyż zawsze zwracał na to uwagę, na klimat panujący na koncercie. Wzbogacono oprawę choreograficzną, pojawiły się elementy pirotechniczne, świetlne, masa rekwizytów. To sprawiło, że koncerty zespołu "ich troje" stały się jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne. Płyta "Ad.4" uzyskała status Płyty Diamentowej.

Prasa jednak nie dała im spokoju, nie pozostawiając na zespole "suchej nitki". Ale oni nie poddają się i idą dalej.

Zaczęły się nagrania do kolejnej, piątej już płyty. Ukazała się ona w maju 2002 roku, pomimo napiętej trasy koncertowej - wcześniej niż planowano. I okazała się kolejnym wielkim sukcesem. Dwupłytowy album "Po piąte... a niech gadają", wydany został w trzech wersjach z szeroko rozbudowaną aplikacją multimedialną. 19 września 2002 roku podczas koncertu z okazji urodzin Michała zespół odebrał z rąk Andrzeja Puczyńskiego - dyrektora Universal Music Polska, Diamentową Płytę za jej sprzedaż.

Eurowizja

W styczniu 2003 roku zespół wziął udział w polskich preselekcjach do konkursu Eurowizji z piosenką "Keine Grenzen" śpiewaną w trzech językach (polskim, niemieckim i rosyjskim) i jak można było się tego spodziewać - wygrał je! Teraz pozostał już tylko wyjazd do Rygi na Łotwę - 25 maja 2003 na Finał Konkursu Eurowizji. Nerwy udzielały się wszystkim, ale zespół wypadł znakomicie i ostatecznie zajął świetne 7 miejsce, najlepsze od występu Edyty Górniak.

Jeszcze przed wyjazdem na Eurowizję ukazała się na rynku kolejna płyta - "The best of ich troje" zawierająca najlepsze utwory zespołu, jak również premierowe piosenki: "Pokaż swoją twarz", "Babski świat", "Keine Grenzen" i "Na na na". Jest to najlepiej sprzedająca się płyta typu the best of w Polsce.

Po konkursie Eurowizji z "ich troje" odeszła Justyna Majkowska a na jej miejsce pojawiła się Anna Świątczak, dziewczyna, która kiedyś wygrała program "Szansa na sukces" a obecnie była jedną z najlepszych chórzystek w Polsce. W zmienionym składzie zespół ruszył w kolejną trasę koncertową, przygotowywał się również do wydania kolejnej płyty na rynku polskim. Wydanie płyty zaplanowane było na koniec 2003 roku, lecz z powodu terminarza zapełnionego po brzegi koncertami i nagrywania przez Michała kolejnego solowego albumu przełożono je na maj 2004 roku.

 

I stało się

3 marca 2004 roku podczas konferencji prasowej w warszawskim Hotelu Europejskim Michał potwierdził wiadomość o rozwiązaniu zespołu. "Zespół przestaje istnieć, bo chciałbym zejść ze sceny niepokonany i mam nadzieję, że tak się stanie" - powiedział. Jednocześnie zapewnił, że "ich troje" wyda jeszcze jedną - ostatnią płytę a letnia trasa koncertowa odbędzie się zgodnie z wcześniejszymi planami. Tak też się stało...

21 czerwca na rynek trafiła ostatnia, pożegnalna płyta zatytułowana "6-ty ostatni przystanek" a zespół ruszył w trasę koncertową. Na szczególną uwagę zasługuje wyjątkowy, transmitowany na żywo przez telewizję TVN, koncert "Ich Troje i przyjaciele" zagrany w Kołobrzegu 3 lipca, którego specjalnymi gośćmi byli Urszula i Krzysztof Krawczyk. Oprócz pożegnania z polskimi fanami zespół wyrusza też za ocean by po raz ostatni zagrać dla Polonii.

12 grudnia 2004 roku w Kielcach zespół zagrał swój ostatni koncert żegnając się z fanami.

Come back !!!

Każdy jednak popełnia błędy, trzeba się tylko umieć do tego przyznać. Zrobił to i Michał przyznając, że decyzja o rozwiązaniu zespołu była zbyt pochopna. Ania, Michał i Jacek postanowili grać dalej razem pod szyldem Ich Troje. Początkiem nowego etapu była wielka trasa koncertowa po Polsce. Od 12 sierpnia do 24 września, każdego dnia zespół zagrał w sumie 50 koncertów w całej Polsce, nie biletowanych.

Ich pięcioro i Eurowizja na bis

W listopadzie Michał zapowiada na stronie internetowej wydanie kolejnej, siódmej już płyty, ma ona roboczy tytuł "Siedem Grzechów Głównych" a jej premiera przewidziana jest na 29 maja 2006 roku. Niespodzianką dla fanów miał być gościnny udział na jubileuszowym koncercie i na płycie poprzednich wokalistek zespołu Justyny Majkowskiej i Magdy Femme. Niespodzianka okazała się jednak znacznie większa, gdyż obie Panie postanowiły zagrać z zespołem całą trasę koncertową i nagrać płytę.

Po raz drugi zespół postanowił też wziąć udział w PreSelekcjach do konkursu Eurowizji. Ze 112 piosenek zgłoszonych do konkursu jury wybrało finałową piętnastkę, w tym naszą propozycję "Follow my heart". 28 stycznia 2006 podczas koncertu "Piosenka dla Europy" jury i przede wszystkim telewidzowie po raz 2 dali zespołowi bilet do Finałowego Konkursu Eurovision 2006 ... tym razem w kierunku Aten :-)
Kolejne tygodnie upływały na promocji "Follow my heart" w Europie ... od Niemiec po Cypr, spotkania z entuzjastami Konkursu Eurowizji, wywiady w stacjach radiowych, występy telewizyjne. Wszystko po to by Europa poznała naszą eurowizyjną propozycję. Konkurs zbliżał się wielkimi krokami i 18go maja po wielu próbach na scenie Olimpic Indoor Arena zespół Ich Troje z towarzyszeniem Justyny, Magdy i Real'a McCoy, ubrany w bogato zdobione biało - srebrno - złote kostiumy zajął 11 miejsce w półfinale. Niestety nie zagwarantowało nam to miejsca w finałowym konkursie. Nie był to pierwszy ani ostatni konkurs Eurowizji, może jeszcze kiedyś Ich Troje ponownie pokusi się o udział w Eurovision Song Contest.

Sami Swoi są wśród nas!

Po powrocie do kraju zespół rozpoczął przygotowania do trasy koncertowej w kraju pod szyldem Samych Swoich. Ponad 30 niebiletowanych koncertów plenerowych rozsianych po całym kraju, od dużych miast po zupełnie malutkie miejscowości. Po koncertach nie lada atrakcją dla fanów były spotkania Vip podczas których była możliwość dłuższej rozmowy z członkami zespołu czy zrobienia pamiątkowych zdjęć.

W międzyczasie Jacek komponował muzykę na najnowszy krążek zespołu, Michał rozpoczął pisanie tekstów... Przed świętami Bożego Narodzenia - 18go grudnia ukazała się siódma z kolei studyjna płyta zespołu: "Siedem Grzechów Głównych". Precedensem okazała się jej cena - jedyne 9,99 PLN. Niemożliwe stało się możliwym za sprawą Michała, który podpisał umowę ze Spółką RUCH S.A. i pod szyldem wydawnictwa "Ruch i Muzyka" płyta trafiła do kiosków Ruchu w całej Polsce. Promował ją singiel "Bóg jest miłością".

Ich Troje zasłużyło na Avans

Początek kolejnego roku to trasa w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, 30 koncertów dla Polonii - od gorącego Miami na Florydzie po mroźne kanadyjskie Edmonton. Od wschodniego po zachodnie wybrzeże. Trasa zakończyła się sukcesem a zespół obiecał, że za dwa lata ponownie odwiedzi Polonusów. Przy okazji koncertów Michałowi udało się zebrać ponad 25 tys. dolarów dla dzieci z Domu Dziecka w Grotnikach. Polonia nie okazała się obojętna na los dzieci. Koncerty oraz ich kulisy mogliśmy śledzić w cotygodniowych relacjach w programie Dzień Dobry TVN. Sponsorem tej trasy koncertowej została sieć sklepów z wyposażeniem RTV/AGD Avans. Na potrzeby kampanii Michał zmienił kolor swoich włosów na pomarańcz.

Od czerwca do września zespół zagrał prawie 30 koncertów w całej Polsce w ramach trasy Avans Tour 2007, nowa, wyjątkowa, ogromna scena, z dodatkową klatką, wybiegiem w publiczność, nowatorskie efekty pirotechniczne, choreografia. Dodatkowo po koncertach spotkania VIP z Michałem. Oprócz niespodzianek dla fanów, również udało się pomóc dzieciom z wielu Domów Dziecka, którzy przez firmę Avans zostali obdarowani sprzętem AGD / RTV. Częścią trasy był bardzo wyjątkowy koncert, zorganizowany z okazji dziesięciolecia istnienia zespołu, który odbył się 29 sierpnia w kieleckim amfiteatrze Kadzielnia. Całe wydarzenie transmitowane było na żywo przez Telewizję Polsat. Koncert poprowadził Krzysztof Ibisz a gośćmi specjalnymi byli: Magda Femme, Ania Wyszkoni oraz Alicja Węgorzewska. Koncert zgarnął świetne recenzje i pobił rekordy oglądalności.

gosia123456789 : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2627282930311
2345678
9101112131415
16171819202122
2324252627281

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

komorka | piczipka | kopiec-krecika | kumpelkis-life | owieczkiprzyjaciele | Mailing